GALERIA

KONTAKT

Suwalski Park Krajobrazowy

Malesowizna 24
16-404 Jeleniewo

tel./87/ 569 18 01
fax /87/ 569 76 36

e-mail: sekretariat@spk.wrotapodlasia.pl
Kompleks Archeologiczny Góra Zamkowa

Góra Zamkowa (228,1 m n.p.m.) w Szurpiłach jest jednym z najpiękniej położonych obiektów archeologicznych w Polsce. Wzniesienie oblane wodami czterech jezior zlokalizowane jest niezwykle malowniczo, a przede wszystkim bardzo dogodnie pod względem obronnym. Grodzisko i towarzyszące mu osady znajdują się w samym sercu Jaćwieży (Sudowi) – ziemi jednego spośród jedenastu plemion pruskich. Dawne ziemie Jaćwingów obejmowały, oprócz dzisiejszej Suwalszczyzny, także obecną południowo-zachodnią Litwę oraz fragment północnej Białorusi.

Jaćwingowie w okolicach Szurpił pojawili się najprawdopodobniej w IX wieku. Na Górze Zamkowej stanął okazały gród, którego majdan otaczała podwójna linia wałów, a w połowie zboczy zbudowano dodatkowy wał dolny. Wykonano tu też szereg innych, zakrojonych na szeroką skalę prac budowlanych. Do najbardziej spektakularnych należy przekształcenie wąwozu łączącego jezioro Tchliczysko z zatoką Jodel jeziora Szurpiły. Wąwóz ten został pogłębiony, aby powstał kanał łączący oba jeziora. Pozwalało to na kontrolowanie przepływu wody pomiędzy zbiornikami. Obecna różnica poziomu ich luster przekracza 3 metry. Nad wąwozem zbudowano most łączący gród z największą z osad. Uzupełnieniem umocnień były dwie groble łączące wyspę Pustelnia z tzw. Trzecim Polem oraz z północnym brzegiem jeziora, co umożliwiało spiętrzanie wód wokół Góry Zamkowej. Całość założenia otoczona była wałami oraz systemem wież strażniczych. Gród w tym okresie nie był zamieszkały, służył przede wszystkim, jako miejsce schronienia w czasie zagrożenia militarnego. Życie codzienne toczyło się w okolicznych osadach.


Rekonstrukcja grodziska

Dowodem znaczenia ośrodka w Szurpiłach są ślady licznych walk. Już w X–XI wieku rozegrały się tu krwawe bitwy, w czasie których doszczętnie spalone zostały umocnienia grodu. Najeźdźcami byli najprawdopodobniej Rusowie.

Największy rozkwit szurpilskiego kompleksu osadniczego przypada na XIII wiek. W Latopisie Wołyńskim pod rokiem 1273 zanotowano imię jaćwieskiego nobila Szjurpy (Шюрпы). Musiał on być kimś znacznym, ponieważ uczestniczył w poselstwie na Ruś negocjującym zawarcie pokoju. Od jego imienia pochodzi prawdopodobnie nazwa jeziora i miejscowości Szurpiły. Prawdopodobnie pierwotnie nazwa ta odnosiła się do Góry Zamkowej i musiała brzmieć „Šurpapilis”, czyli gród Szjurpy. Niewykluczone zatem, że wspomniany Szjurpa był jednym z wodzów jaćwieskich, a opisywany ośrodek był jego siedzibą rodową. Zabiegi dyplomatyczne Szjurpy nie przyniosły trwałych efektów. Już w latach 80. XIII w., dokładnie w 1283 roku, Jaćwież opustoszała. Było to wynikiem licznych kampanii wojennych, jakie o tereny jaćwieskie prowadzili Krzyżacy, Litwa, Ruś i Polacy. Materiały archeologiczne przekazują, że właśnie w XIII w. kompleks szurpilski przeżywa największy rozkwit. Brakuje w nich jednoznacznych dowodów na całkowite zniszczenie i porzucenie kompleksu. Są natomiast znaleziska sugerujące przetrwanie tu osadnictwa, co najmniej do pierwszej ćwierci XIV wieku. Rok 1283, tj. data podboju krzyżackiego Jaćwieży jest raczej datą symboliczną, wyznaczającą koniec tej części Prus, jako samodzielnego bytu politycznego. Źródła krzyżackie dostarczają dowodów na to, że przesiedlenia i emigracja ludności jaćwieskiej trwały jeszcze przez kilkadziesiąt następnych lat. Brak informacji na temat losów Szjurpy uniemożliwia rekonstrukcje wydarzeń, które doprowadziły do porzucenia jego warownej siedziby.

Literatura: Ludwika Sawicka L., Engel M., Sobczak C, 2010, Wędrówki edukacyjne, SPK, Turtul

O historii Szurpił i Góry Zamkowej opowiada szerzej ścieżka poznawcza „Na Górę Zamkową”. Prowadzi tu również niebieska trasa rowerowa „Na Górę Zamkową”.

Zachęcamy również do odwiedzenia Izby Pamięci Jaćwieskiej w Szurpiłach!

5_ zapinka podkowiasta z mosiysk fot. l. sawicka.jpg
Zapinka podkowiasta z Mosiężysk /L.Sawicka/
poprzednie  strona 1/2  następne
10_topr z gry zamkowej fot. m. engel.jpg
3_widok z gry zamkowej2.jpg
4_zawieszki znalezione w szurpiach fot. l. sawicka2.jpg
2_gra zamkowa w szurpiach.jpg
5_ zapinka podkowiasta z mosiysk fot. l. sawicka.jpg
5_sprzczki z targowiska fot. l. sawicka.jpg
6_punca do zdobienia przedmiotw kocianych i drewnianych z targowiska fot. l. sawicka2.jpg
7_ klucz do kdki cylindrycznej z targowiska fot. l. sawicka3.jpg

Zabytki archeologiczne z Góry Zamkowej i jej okolic ze zbioru Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie i Instytutu Archeologicznego Uniwersytetu Warszawskiego.

O pięknej Jegli, królowej szurpilskich jezior

 

Nad ślicznymi jeziorami szurpijskimi*, w chacie puszczańskiego bartnika, żyła kiedyś niezwykłej piękności dziewica - Jegla. Uroda jej była tak wielka, że imię Jegli znano nie tylko w rozległej krainie puszcz i jezior, ale i w najdalszych krańcach ziemi.

O wielkiej urodzie szurpijskiej* dziewicy wiedzieli nawet książęta i królewicze z obcych krajów, którzy przez najprzedniejszych swatów składali jej dary i wyznawali miłość. Ale piękna Jegla nawet książęce i królewskie zaloty zbywała odmową...

Wieść o wielkiej urodzie Jegli doszła także do boga jezior litewskich Żaltisa, który na dnie szurpilskiego jeziora miał swój kryształowy pałac. Przemieniony w pięknego węża, wypełznął Żaltis pewnego dnia na brzeg jeziora i zobaczył Jeglę kąpiącą się u brzegu.

Od tej chwili nie mógł już zaznać spokoju ni pocieszenia. Wszystkie powaby życia i uroki krain podwodnych straciły dla niego blask. Na nic mu były najbardziej dorodne nimfy, ondyny i rusałki, na nic cudne pałace ze złota i kryształów. Gdy czar urody dziewiczej padł na jego serce, o niczym innym myśleć nie potrafił.

Wreszcie zdecydował się posłać do chaty bartnika co najelokwentniejszych swatów.

- Idźcie i opowiedzcie jej, że jestem piękny i potężny, opowiedzcie o zaczarowanych podwodnych krainach i o mej bezgranicznej miłości...

Swaci wypełnili zadanie jak najlepiej. W najwymowniejszych słowach odmalowali pięknej dziewczynie moc i urodę swego pana, a przede wszystkim jego wielką ku niej miłość.

Z bijącym sercem słuchała Jegla tych wyznań i rozważała je długo.

- Dobrze - powiedziała wreszcie. - Chcę się spotkać z Żaltisem nad brzegiem jeziora.

Kiedy nadeszła chwila, w której wybrańcy serca spojrzeli sobie w oczy - zrozumieli, że należą do siebie na wieki. Bóg Żaltis tchnął w duszę Jegli nieśmiertelność i przemienił ją tak, iżby mogła przebywać w wodnym świecie.

Życie w kryształowych pałacach, na dnie najpiękniejszych jezior płynęło jak złoty sen. Ukochany boski małżonek w lot spełniał wszystkie pragnienia i marzenia Jegli, prócz jednego tylko: chęci odwiedzenia domu lat dziecinnych, rodziny pozostawionej tam, w nadwodnej krainie...

A tęsknota była tak wielka, że Jegli nie radowały już ani cudne krainy podwodne, pełne dziwów i czarów, uroczych nimf, rusałek i ondyn, ani nawet miłość pięknego Żaltisa .

- Pozwól mi wypłynąć na ziemię - prosiła. - Na chwilę tylko. Zobaczę ojca, matkę, dom. Wrócę ...

- A więc dobrze – zgodził się wielkoduszny Żaltis. - Tylko nie zabaw tam zbyt długo, bo ja tu będę umierał z tęsknoty.

Czule pożegnał małżonkę i troje najmilszych dzieci, które pozwolił jej zabrać z sobą. Umówili się, że na spotkanie powrotne wyjdzie na brzeg jeziora, wywołany specjalnym hasłem z podwodnego pałacu.

Gdy Jegla znalazła się na brzegu jeziora, ogarnął ją drogi sercu urok puszczy, ślicznie rozkwieconych łąk, kołyszących się w słońcu trzcin. Zobaczyła swoją chatkę rodzinną i śpiesznie weszła do niej. Niestety nie zastała już ani rodziców ani ukochanych sióstr. Samotne życie wiedli w niej tylko dwaj bracia. poznali siostrę i uradowali sie jej powrotem, potrzebowali bowiem ręki kobiecej do domowego gospodarstwa...

Nie żałowała Jegla trudu, aby zaniedbaną od lat chatę, na ludzkie mieszkanie przemienić i umilić braciom wspólnie spędzane dni. Jednak przecież do męża wrócić pora. Wyznaczyła Jegla dzień powrotu, ale bracia ani słyszeć o tym nie chcieli.

- Zostań z nami! - namawiali. Porzuć to podwodne życie i twego rybiego małżonka. Któż nam, jak nie ty winien prowadzić dom i gospodarstwo?

Widząc, że wszelkie namowy nie odnoszą skutku, umyślili źli bracia okrutny podstęp: wywabią z jeziora Żaltisa, zamordują go i wówczas Jegla będzie musiała pozostać. Zbrodniczy pomysł wydawał się prosty. Ale jakże tu wywołać Żaltisa bez owego tajemnego hasła, na którego dźwięk ma się na brzegu pojawić? Prośbą i groźbą usiłowali wymusić hasło od siostry. Daremnie jednak. Wtedy w okrutnych sercach zrodziła się myśl, że łatwiej je będzie wydobyć z ust dzieci. Krzykiem, groźbą a nawet biciem sterroryzowali najmłodsze dziecko - dziewczynkę, która podała im tajemne hasło.

Teraz już zbrodniczy plan wykonają łatwo! Uzbrojeni w siekiery i widły, udali się okrutni bracia na brzeg jeziora i podali trzykrotnie umówiony znak. Ledwie wyrzekli słowa, z toni jeziornej  wypłynął wspaniały wąż, ze złotą koroną na głowie.

- Aha, to bóg Żaltis! - zawołali i rzuciwszy się nań zarąbali go, a poćwiartowane ciało wrzucili do głębokiego dołu.

Zdawało się ślepym niegodziwcom, że o zbrodni ich nikt się nie dowie. Ale przecież patrzył na nią sam w i e l k i  P e r k u n a s. Zaledwie posiekane szczątki Żaltisa stoczyły się na dno jamy, rozległ się w powietrzu do gromu podobny głos:

- Przeklinam was, okrutnicy, za niewinnie przelaną krew! Żeście mieli serca podobne do zimnych głazów, w dwa zimne głazy zamieniam was na wieki.

Był to głos wielkiego boga nad bogami - Perkunasa.

W tej samej chwili zbliżyła się do brzegu Jegla z trojgiem dzieci. Stanąwszy na miejscu i ujrzawszy strugi krwi, przeraziła się. Daremnie wywoływała najukochańsze imię. Odpowiedzią było tylko dalekie echo i smutny plusk fal...

Domyśliła się zbrodni i łzy popłynęły z pięknych oczu. Nie ma już teraz dla niej miejsca na świecie. Nie chce już więcej żyć wśród złych ludzi, a do podwodnego królestwa dostęp zamknięty. Rozpacz rozdziera serce pięknej Jegli. Ale ból jej widzi dobry Perkunas i tknięty współczuciem zamienia ją w piękną, smukłą jodłę. Dzieci zaś w inne drzewa: starszego syna w dąb, młodszego w jesion, a najmłodszą córeczkę  - w wiecznie drżącą osikę.

Rosną te piękne drzewa do dziś i każdy je może nad szurpilskimi jeziorami obejrzeć. Wielki głaz, w który zamieniony został okrutniejszy z braci, skrył się w gęstwinę grabów, aby go nie oglądały ludzkie oczy. Obok niego leży głaz mniejszy. To drugi brat  Jegli, również srogo przez boga Perkunasa ukarany.

* pisownia orginalna

Legenda pochodzi z książki Antoniego Patli "Piękno Ziemi Suwalsko-Augustowskiej" (1959)